Najnowsze wpisy

SEMPER PARATUS LEGAL HOUSE LLP
email: [email protected] 
mobile: +48 530 585 555 & landline: +44 20 3514 5772

 

Budapeszt nad Wisłą

Budapeszt nad Wisłą

ulga na start zus

Oczy europejskich ekspertów znowu zwróciły się na Polskę, tym razem ze względu na skalę zatrudnienia na minimalnym wymiarze płacowym.
Według „Minimum wages in 2019: annual review”, raportu autorstwa Eurofund (Europejskiej Fundacji na Rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy), aż 13,7 procent polskich pracowników pracuje za ustawową najniższą pensję, co czyni Polskę liderem w tym aspekcie. W świetle obiecywanego skoku płac z 2250zł do 4000zł brutto w 2024 r. wskaźnik ten może podnieść się nawet do 30%, jednak o dokładne szacunki trudno, bo nie znamy wszystkich skutków zmian – sytuacja to precedens. Ciekawym jest także fakt, że jeśli do tego rezultatu włączyć by grupę zarabiającą 100-110% najniższej krajowej, to razem otrzymalibyśmy 22% ogółu zatrudnionych. Grupa ta liczniejsza jest tylko w Portugalii (10,6% przy polskich 8,5%).

Wiele państw unii europejski przeszło podobne reformy jak te zapowiadane przez prezesa partii rządzącej, m.in. znajdująca się za Polską na drugim miejscu Wielka Brytania z 12,7%, Luksemburg 11,5%, Niemcy 11,1% – mediana wynosi 7,2%. Specyfika gospodarcza, mentalności i przeszłość demoludu wskazuje, że jednak najbliższym punktem odniesienia będą Węgry. Kraj, który przez europejskich polityków często jest wymieniany w jednym rzędzie z Polską, przeprowadził już w przeszłości podobne zmiany – z stosunku pensji minimalnej do pensji średniej wynoszącego 28% w 2000 r. w roku 2002 równy był już 46%. Plany polskich rządzących to wzrost minimalnej z 45% do 65% płacy średniej co stawia Polskę na pierwszym miejscu w tej dziedzinie na świecie.
Jakie były skutki podobnej operacji u Węgrów? Pierwszym najbardziej odczuwalnym była utrata stanowisk pracy przez 10% pracujących na najniższej pensji, głównie gorzej wykształconych i starszych, czyli mniej konkurencyjnych. Nie ma danych odpowiadających na to jakie był ich losy, czy np. dokształcili lub przebranżowili się.

Kolejnym wynikiem działań władz była podwyżka płacy reszty z tej grupy o 60%, co spowodowało wiele następstw np. łańcuch podwyżek (tzw. “schodków”) dla osób będących wyżej w hierarchii firm (pośredni efekt dotknął 7% zatrudnionych). Koszty pracodawcy przerzucili na konsumentów usług i towarów, co dodatkowo przy inflacji spowodowało wzrost cen.

Eksperci wskazują, że właśnie taki przebieg sytuacji może mieć miejsce w Polsce – dodatkowo w przypadku najprostszych, nie wymagających kwalifikacji prac firmy zdecydują się na automatyzację stanowisk pracy (automaty, kasy samoobsługowe – zamiast ludzi). Pamiętajmy też, że w Polsce są nadal regiony gdzie większość ludności zarabia pensje zbliżone do minimalnej, a bezrobocie nadal jest dwucyfrowe. W takich miejscach plany PiSu mogą zakończyć się oczywistą katastrofą.

No Comments

Leave a Comment